FANDOM


Autor: AikkoxD
Avatar: Legenda Akihiro

Księga I: Piasek

Odcinek XIII: Oblężenie Halmy

← PoprzedniooooooooooNastępny →


Ostatnio w legendzie Akihiro! Szykuje się inwazja! Potężny przebudzony władca pustynii planuje wykonać swój pierwszy ruch i zaatakować Halmę. Do Miasta Republiki dochodzi wiadomość iż avatar został odnaleziony. Jednak na jak długo? Czy proroctwo które przewidziaj Sulejman spełni się?

Halma

Ostatni ludzie w panice mknęli prosto do wielkiego pałacu w Halmie. Panował istny rozgarbiarz. Cywile miotali się tabunami prosto przez królewskie ogrody do głównego holu jak i pomniejszych pomieszczeń. Straży było wyjątkowo mało, lecz próbowali nadążyć z ewakuacją.

-Co się dzieje? Wyjaśnijcie nam!

-Moje dzieci się boją.

Jedno z nich zaczęło płakać.

-No już Abdul ciii..

-To natychmiastowa dyrektywa władcy.

Przed nim pojawił się inny żołnierz.

-Kapitanie, wszyscy z zachodniego sektora zostali zabrani.

----

W samej pałacowej wieży bacznie obserwując, Akihiro próbował wypatrzeć na horyzoncie czy coś się zbliża.

-Same piaski i wiejące wiatry.

-Miejsce naprawdę gościnne.

-Widzę!

Wskazał natychmiast na dół.

-Ale co?

Ten nadal obserował przez lornetkę w siną dal.

-Osz ty... co to jest?

-U oddali zauważył montrualną piaskową falę, która uformowała się w wielki pagórek. Na środku tej góry ktoś sie znajdował, jednak nie mógł dostrzec.

-Ej no!

Pociągnął go i sunął jego wzrokiem tak by było wiadać na przedmieścia. Piasek dziwnie się formował tworząc ludzi. Ci natychmiast wybiegli.

----

Przy brawie stali ocaleni gwardziści i popędzali ludzi bezpiecznie do pałacu.

-Prosimy! Szybko!

Wśród pędzących była młoda matka z swoim dzieckiem. Przerażona przechodziła szybko.

-Mamo boję się.

Tuż za nimi nagle piasek zaczął wirować w powietrzu, a wielka ręką wysunęła się formując sejmitar. Ostrze miało sięgnąć po chłopca, przerażona matka wzięła je w ramiona i gdy miała zostać zabita nagły zryw powietrza oderwał ostrze.

-Nic wam nie jest?

Rozłapakany wtulił się w matkę.

-Uciekajcie do środka tu robi się niebezpiecznie.

-Rohan!

Z baszty zeskoczyli Mellar oraz Akihiro. 

-Zaczęło się.

-Ich poczułeś na pustyni?

-Czy on?

Znowu piasek zawirował, ale tym razem pojawiło się znacznie więcej ich. Ludzie wpadli w panikę i zaczęli biec. Sami strażnicy wzięli do rąk swoje włócznie. Rzucili się prosto na piaskowych żołnierzy. Odtańczali swój taniec wojenny ścinając piaskowe stwory.

-Ludzie chować się! Szybko!

-Będziecie bezpieczni w pałacu!

Podszedł do dziecka i odgarniał mu włosy.

-Spokojnie mały, avatar się tym zajmie.

Odparl mu po czym ruszył przed siebie wspierając żołnierzy. Użył piasku i wykorzystywał go przeciwko nim samym. Uformował w powietrzu spiralę przecinającą ciała wielu piaskowych istot.

----

Ar`Shassir uniósł nagle wzrok na oddalony pałac. Wiedział już co się święci w nim.

-A jednak więc stanąłeś do walki?

-Ten mazgaj w końcu odważył się używać mocy.

Uśmiechnęła się.

-Nie, zostaw go mnie.

-Hmpf...

-Chciałbym się nim zajać osobiście.

Odparł rozsiadając się na piaskowym tronie.

-Wolałabym też, ale..

-Wyczuwam ,że sama rwiesz się do wali.

-Jest pewna sprawa którą chciałabym zakończyć.

Zacisnęła wściekle pięść.

-Ten bezczelny mag wody i dziewucha z narodu ognia zapłacą mi za to.

-Ruszaj więc. Pokaż im swoję nową moc.

Wściekła i pełna pasji Kai-Lee rzuciła się w drogę. Zeskoczyła na dach jednego z budynków skacząc z kolejnego na kolejny brnąć prosto do królewskiego pałacu. 

----

Wciąż oczekująć na przedmieściach Zot, Ran, Mellar jak i Aoki, którzy utworzyli grupę mającą powstrzymać Kai-Lee walczyli ile sił przepędzając piaskowych żołnierzy by ochronić ludzi, którzy nie zdążyli się schronić w pałacu i pomagali im dotrzeć na miejsce.

-Ich nie ma końca...

Przeciął swoim mieczem na pół w poziomie jednego z nich. Nagle zza jego pleców wyskoczyl kolejny ale oberwał kulą ognia.

-Musimy pomagać ludziom i przeć naprzód by pojmać Kai-Lee! 

W jego plecy uderzył nagle masywny piaskowy pocisk.

-Mellar!

Upadła oparwszy się jedną reką, drugą zasłonił miejsce uderzenia.

-Przeżyję..

-Bracie spórz!

Wymierzył łukiem prosto w górę. 

-No, no, no...

Zawirowała kamieniami wokół siebie.

-Czyż to nie moi zdradzieccy bandyci?

-Już nie bandyci.

-Oszukiwałaś cały gang!

-Zdradziłaś mnie i mojego brata!

-O jeny...

Zaprychnęła i zakręciła włosami.

-Aż mi się smutno zrobiło. Prawie mi was szkoda.

-AGHR!!?!?

Wściekły rzucił się prosto na nią wyciągnąwszy sztylet, który miał pod ręką.

-Nie, ona cię prowokuje!

Wrzasnęła Aoki, próbując go powstrzymać. Kai jedynie uśmiechnęła się pod swoim nosem.

----

Mknąc przed miasto, używając prądów powietrza zdmuchiwał kolejno pojawiających się żołnierzy. Zatrzymał się przy straganie i kręcąc rękami uformował kulę powietrza i cisnął prosto w nich jakby to były kręgle.

-Huh...

Zdmuchnął dwóch, którzy chcieli go zaatakować z obu flanek.

-Miał rację, mam naturalny talent do tkania żywiołów.

Zacisnął pięść i cisnął piaskiem odpychając wózek prosto na kolejnych żołnierzy.

----

Sam Ar`Shassir wyczuwał coraz bardziej zbliżającego się do niego Akihiro.

-Potomek?

Zasłonił się płaszczem.

-Pomyśleć, że moje wcielenie się zaraz pojawi. 

Pstryknął i wysunęły się postury uwięzionych w piasku ludzi. Byli to ludzie z ekspedycji rzekomo zamordowaniu i pochłonięci przez piaski.

-Dlaczego!?

Znajoma sylwetka pojawiłą się wśród nich.

-Wahasz się by nas zabić?

-Nie, prawdę mówiąc, nikt z nich nie jest martwy. Jesteście po prostu prezentem powitalnym dla mojego gościa. Pewnie się ucieszy z waszej wizyty.

----

Zot zaczął wymieniać się z nią ciosami. Ta jednak zdołała unikać. Również co chwila w niego celowany był kolejny kamień. Wyrwała kawałem po czym uderzyła nim w jego podbrzusze. On cisnąl pięścią i złapał ją za włosy. Szarpnął i cisnął o ziemię. Ta oswobodziła piasek wokół i zamortyzowała upadek. Po chwili cisnęłą jemu w twarz gdy ten chciał ją wcisnąć.

-Argh...

-Ran! Strzelaj.

-Się rozumie!

Szybko chwycił za strzałę i wymierzył. Jednakże szybko zareagowała i zasłoniła się. Cisnęła w niego kamieniem z taką siłą, że odrzuciło go łamiąc jego łuk. Jeden z piaskowych stworów go chwycił lecz oberwał biczem wody/

-Jeszcze wy dwoje!.

Rzuciła Ranem w ścianę rozwalając ją doszczętnie a gruz spadł prosto na niego.

-Wam też gównażerio muszę się odpłacić.

W jej rękach uformowały się złociste krystały z piasku.

-Dokończę to co zaczęłam.

Cisnęła z całą siłą prosto w niego. Wykończony nieustającą walką nie zareagował w porę i nagle jego brzuch został rozdarty. Po chwli tylko bezwładnie padł na piasek wokół którego robiło się czerwono. Aoki widząc to w oczach miała dziwny blask.

----

Siedząc i spoglądając na swoją planszę leżącą na piasku poczuł tylko cień zza jego plecó i podmuch wiatru.

-Więc pojawiłaś się Raava?

-Akihiro. Nie żadna Raava!

-Ahh..

Przymrużył swoimi oczami.

-Wciaż jesteś na początku swojej drogi.

-Nie mów nic duchu. Czy też potworze!

-Czuję się urażony twoją ignorancją. Nie robię tego bez powodu.

-Mordując i napadając na karawanę? Pochłaniając w piaskach niewinnych ludzi? Byli żli, sprawili mi wiele cierpnienia. Przez nich nie żyje Baku! Był dla mnie niczym ojciec.

-Znam twoją historię. Ty zdaje się nie znasz mojej. Jestem twoim poprzednikiem.

Wstał i ukazał mu się w blasku padającego słońca prosto na jego sylwetkę.

-Jam jest duchem byłego Avatara Ar-Shassira!

-Ty jesteś...

Powoli zaczął się wycofywać.

-To dlaczego?

-Nadchodzi dzień. Dzień, który wszystko zmieni. Duchy nawet obawiają się tej zmiany.

-Dlaczego nie zostawisz tego miasta w spokoju! I co z Kai!?

Coraz bardziej zaciskał pięść.

-Widzę po tobie. Nie masz teraz jasnego umysłu i rządzi tobą gniew. W jeden sposób...

Prosto w niego zostala uderzona fala powietrza, która wywierciła w jego brzuchu dziurę. Akihiro patrząc się wściekle na niego cisnął do przodu.

Miasto Republiki

W świątyni powietrza przebywają na ganku Ikki oraz Meelo oczekiwali na Jinorę.

-Zawsze kiedy jest akcja on musi się spóżniać! Nie może pozwolić wspaniałemu Meelo do akcji!

-Ty się nigdy braciszku nie zmienisz.

Machała nogami nad taflą wody.

-Siostro też ciągle masz ten swój uśmieszek. 

-Już pojawił się?

Pośpiechem przybiegła prosto do nich. Nagle nad nimi zawiał wiatr i przeleciał Poro a na nim Rohan.

-Jinora! Meelo! Ikki!

Wylądowali i zeskoczył z niego.

-Musimy się śpieszyć! Znalazłem avatara ale sytuacja...

-Już się zajęłam tym. Pomożemy.

-Jinora, ale ojciec... ja...

-Jego prośbą było odnalezienie kolejnego avatara. Jeśli zawiedziemy to nikt z nas nie poczuje się lepiej a tymbardziej ojciec. 

-Masz rację Jinora! Pokonamy każdego kto się odważył ich zaatakować!

-Przestań Meelo! Ale troszkę masz racji.

Zachichotała się pod nosem.

-Nie będziemy też sami.

Za nią pojawił się pokażny człowiek ubrany w mundur głównodowodzącego sztabem policji w mieście Republiki. 

-Ruszamy.

Powiedział i zarzucił swój szal.

-Nie zostawiłeś go jej?

-Uwierz. Choć inny nadal mi pasuje.

Cała grupa wsiadła i pędem ruszyli prosto przed siebie.

Zaofu 

Dzięki informacji od Pustynnych Rodów jak interwencji Rohana z samego miasta właśnie wystartował jeden z balonów powietrzych. Na głównym mostku było widać posturę pewnych panów.

-Gotowy pomóc i poznać tego nowego.

-Się wie!

Przybili sobie żółwika.

-Pora poznać następcę Korry.

-Nie teraz.

Za nimi stali pozostali.

-Nic się nie stało Wei i Wing. Już się pogodziłam. Ruszmy na pomoc zgodnie z naszą nową polityką rodziny.

-Nie musisz byś niekromna.

-W końcu ty Opal też miałaś w tym udział.

Znowu przybili sobie piątkę i lecieli dalej wraz z pokładem kilkudziesięciu magów metalu jak i zapasami.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki