FANDOM


"Powołanie" - pierwsze opowiadanie pierwszej księgi serii Avatar: Legenda Yoo.

OpisEdytuj

Awatar umiera. Poszukiwania nowego Awatara trwają 10 lat. Nowym łącznikiem ze Światem Duchów okazuję się dziewczyna imieniem Yoo. Przez ponad dekadę światom nie zagrażał żaden wielki przestępca teraz Yoo ma bardzo boleśnie dowiedzieć się dlaczego...

TreśćEdytuj

- Znasz mnie. Nie zrobiłbym tego - powiedział mężczyzna głosem pełnym lęku.

- Tak... sądziłam, że Cię znam, ale dowody świadczą jednoznacznie o Twojej winie. Skazuję Cię na śmierć Fuzinie Tanako.

Mężczyzna opadł z kolan. Wiedział, że niedługo umrze. Widział jak poprzedniego dnia odbył się taki sam proces. Skazana została kobieta z Plemienia Wody. Liderka nie okarze mu więcej litości.

***

- Nazywam się Bing Deng. Oto wieczorne wydanie Wieści Miasta Republiki.

Rohan wyłączył radio i usiadł do stołu z rodziną. Właściwie nie było już tam pełnej rodziny. Jinora wyruszyła razem z Kaiem do Królestwa Ziemi w poszukiwania nowego Awatara, Ikki została ambasadorką Nomadów Powietrza w Północnym Plemieniu Wody, a Meelo zamieszkał we Wschodniej Świątyni Powietrza. Tylko Rohan został z rodzicami w Mieście Rapubliki. Mag powietrza miał już 19 lat, był asystentem prezydenta Varricka.

- Cóż... nie słyszałeś może co się dzieje z Ikki? Pewnie ciężko pracuje w Północnym Plemieniu? - spytała Pema.

- Nic nie słyszałem mamo.

- A Meelo? Jak idzie mu trening młodych magów powietrza?

- Żadne wiadomości nie dochodzą od niego od kilku miesięcy.

- Wiesz chociaż jak idą Jinorze i Bolinowi poszukiwania nowego awatara? - teraz odezwał się Tenzin.

Nagle drzwi otworzyły się i do pomieszczenia wkroczyli niespodziewani goście.

***

Liderka to surowa kobieta. Rządzi swoją bandą bardzo twardą tęką. Fuzin nigdy jej nie widział, ale słyszał wiele różnych historii o tym jak ona wygląda. Większość osób z którymi o niej rozmawiał mówi jednak, że nawet kiedy się komuś pokazuje zakrywa twarz i ubrana jest w kostium zakrywający całe ciało, nie wiadomo więc jak wygląda.

- O zmierzchu dokona się sprawiedliwość. Ciesz się ostatnimi chwilami życia... w tej celi.

Do zachodu słońca zostały jeszcze tylko 3 godziny.

***

Koroną wśród wieźniów bandy Liderki byli Ghazaan i Ming Hua. Oni także mieli zostać skazani, ale planowane było zrobić to dopiero za kilka tygodni. Liderka przejeła ich z więzień, planowała bowiem sama wymierzyć im sprawiedliwość. Czerwony Lotos odebrał jej bowiem coś na czym jej bardzo zależało. 

***

- Ojcze! - słychać było głos Ikki dobiegający od drzwi.

- Ikki? - odezwał się zdziwoiony Tenzin - Jinora? Meelo? O! Mako i Bolin też tu są!

- Dzień dobry panie Tenzinie! - uśmiechnięty powiedział Bolin.

- Co się stało, że wszyscy zjawiliście się tu tak nagle? - spytała Pema.

- Matko... ojcze... znaleźliśmy nową Awatar

Tenzin przez chwilę zastanawiał się czemu nie zauważył jej wcześniej. Za innymi gości znajdowała się mała dziewczynka. Była bardzo drobna. Miała krótke czarne włosy, a jej mała buzia przybrała na dźwiek słów o niej rumieńce. 

- O... - wydusił z siebie Mistrz Magii Powietrza.

- Jestem Yoo - odezwała się nieśmiało Awatar.

- Miło mi Ciebie poznać Yoo. Jestem Tenzin i jestem Magiem Powietrza. Skąd pochodzisz?

- Dotąd mieszkałam w Nowym Ozai, mistrzu.

Tenzin nie wiedział co powiedzieć. Nikt nie używa nazw miast nadanych przez zaborców z Narodu Ognia. Jest to nawet zabronione.

- Nowe Ozai? Czemu nie nazywasz miasta jego poprawną nazwą?

- Omashu? Wybacz mistrzu. Mój ojciec - generał Zao Trzeci, jest osobą zgadzającą się z ideałami podbojów Narodu Ognia. Trudno jest mi teraz nauczyć się używać właściwych nazw. Nie chcę jednak byś myślał, że sama zgadzam się z tymi barbarzyńskimi ideałami.

- Nie pomyślałem tak. Wierzę, że jesteś równie dobra jak mój ojciec Awatar Aang.

- Nie wiem czy zdołam się z nim równać.

- Hm... nie przypominasz mi Korry... jesteś nawet jej zupełnym przeciwieństwem. Skoro jednak zostałaś powołana musi być tego powód.

***

Słońcę już zachodzi. Na placu egzekucji oprócz Fuzina znajdowała się tylko Masaia - kobieta, która wydawała wyrok i jakaś kobieta w czarnym stroju. Do tego skromnego grona dołączyła jeszcze jedna postać. Fuzin pewien był, że jest to Liderka. Postać ta była całkowicie zakryta. 

- Powstań Fuzinie Tanako - głos osoby ubranej w ten kombinezon był zdeformowany - Czy przyznajesz się do tego, że pomogłeś Bractwu Cienia wkraść się tu?

Fuzin wiedział, że nie da mu nic kolejne kłamstwo. 

- Tak.

Maska postaci na twarzy była złożona z kilku bandaży. Jeden z nich właśnie się obluzował i ukazał się pod nim szelmowski uśmiech. Właściciel uśmiechu zdjął z ręki rękawice i podał ją Fuzinowi. 

- Skoro tak... witaj w naszych szeregach.

Fuzin wreszcie wszystko zrozumiał. Egzekucje nie miały ukarać zdrajcy. Bractwo nie zostało zwyciężone - to ono zwyciężyło. Fuzin pełny przekonania, że musi odkupić winy za swoją zbrodnię zrobił coś niezwykłego...

- Głupcze! Nie rób tego! - wykszyknęła kobieta w czerni. 

Było już jednak za późno. Fuzin uruchomił rękawice i dotknął nią podłogi. Podłoga była zalana, więc fale elektyczne rozniosły się porażając wszystkich, którzy tam byli... z wyjątkiem celu mężczyny - zamaskowanego przedstawiciela Bractwa. Ten tylko odwrócił się i zdjął maskę. Kiedy prąd wyładował się, podszedł do Fuzina.

- To co zrobiłeś miało uratować awatar przede mną i mi podobnym? Myślisz, że się zrehabilitowałeś? Umrzesz jednak z wiedzą, że ja żyje, a twoje daremne poświęcenie zabiło nie tylko Ciebie, zdrajczynie i nieznajomą kobietę w czerni, ale też niewinnych ludzi, którzy znajdują się tuż pod nami. 

Fuzin miał jednak to szczęście, że nie słyszał już jego ostatnich słów. Wyzionął ducha zanim dowiedział się, że tylko pomógł wrogowi awatar.

Ciąg dalszy nastąpi