FANDOM


Woda

....

....

....

....

....

Ziemia

....

....

....

....

....

Powietrze

....

....

....

....

....

Ogień

....

....

....

....

....

W dawnych czasach, gdy na świecie żył avatar Gommei nad krainami zawisnęły czasy pokoju i dobrobytu. Jednak odeście avatara oraz pojawienie się tajemniczego Shanga odmieniło sytuację i wprowadziło zamęt na kontynencie. Wierzę iż będę w stanie powtrzymać mojego ojca wraz z pomocą nowe Avatara.

...

...

...

...

...

...

...

Wierzę, że uratujemy świat od wojny.

...

...

...

...

...

...

...

Avatar: Legenda Rasyltha


Księga I: Lawa

Odcinek I: W gorącej wodzie kąpany


Na wzgórzach w dolinie ówczesnego czasu panowała letnia pogodna pogoda. Brzytogrzwiewy nuciły wesoło swoją pieśń. Ptaki te otoczone były majestatetem wśród nadmorskiego miasteczka, gdzie żyłam wraz z swoim ojcem. Nigdy jednak nie udało mi się zobaczyć prawdziwego z nich. Miały połyskliwy czerwony grzmiet ozdobiony zielonym piórem. Choć były niewielkie wciąż zaskakiwalo mnie jak bardzo potrafią być psotliwe.

-Chao!

Rozległo się pukanie do drzwi niewielkiej izdebki. Dziewczyna leżąca przy łóżku natychmiast zamknęła swój notatnik i położyła pod poduszkę.

-Tak mamo?

-Chao..

Kobieta pochwyciła za klamkę i próbowała przekręcić. Troszkę czasu zajęło jej i weszła do środka.

-Zamek znowu się zaklinował?

-Nie wiem. Nie wychodziłam od rana.

-Na duchy!

Zaskoczona była panującym chaosem. Wszędzie leżały rozwalone ubrania, błoto oraz dziwne liście o podejrzanym zapachu.

-Jak możesz tutaj żyć?

Natychmiast zaczęła zbierać rzeczy. Natychmiast uniosła się z łóżka.

-Oj mamo!

Próbował usilnie przegonić ją od sprzątania. Ta nie dawała za wygraną.

-Twoje wyściowe ciuchy!

Zarzuciła na ramię.

-I do tego moje muszle wypełnione błotem z Gatling!

-Chciałam spróbować tego!

Próbowała sięgnąć, ale stanowczo odsunęła to od dziewczyny.

-Młoda jesteś na takie sprawy.

Zaczęła szarpać ją za policzek.

-No raaany!

Dziewczyna od razu odczepiła się i poddała. Jej mama zawsze wiedziała jak ujarzmić swoje dziecko.

-Od małego tak nie lubiłaś.

-I dziwisz się, że uzywam twoich rzeczy.

-No dobrze młoda damo.

Mimo, że ogarnęła wciąż panował niewielki bałagan.

-Zejdż na dół. Dzisiaj świeża dziczyzna z ziołami leśnymi.

-Pychota!

Dziewczynie pociekła ślinka. Od rana jeszcze nic w jej brzuchu nie zagościło.

-Ale najpierw!

Wskazała na rozgarbiarz. Dziewczyna opuściła ręce i grzecznie zaczęła sprzątać.

-Kocham cię.

Dała jej buziaka w wytarmoszony policzek i zeszła na dół.

-Ja ciebie..

Powiedziała cicho do siebie i w nostalgi sprzątała dalej swoją izbę.

......

Po wysprzątaniu izby dziewczyna przebrała się w zwiebną szatę. Włożyła bambusowe klapki i zbiegła po schodach na parter. Minęła szafkę i weszła do jadalni.

-Gotowe!

Stół był nakryty jedynie na dwie osoby.

-Taty z nami nie będzie?

Znad paleniska kobieta właśnie zdejmowała pieczeń.

-Niestety. Musiał dłużej zostać.

-Obiecał, że wróci.

-Wiem Chao. Czekałaś na niego, musimy być cierpliwe.

Niechętnie zasiadła do stołu i przyjrzała się talerzowi.

-Mehh...

-Proszę!

Nalała jej świeżego naparu i wystawiła całą pieczeń.

-Zajadaj.

Wzięła widelek i uderzyła w dłoń.

-Za co!

-Bawisz się talerzem.

-Oj..

-Nie ojuj mi tutaj.

Uśmiechnęła się nieco zadowolona i pochwyciła za nóż. Odkroiła kawałek sowitego udka.

Jednakże nagle rozległ się dziki wrzask. Natychmiast opuściła mięso na blat stołu.

-Mamo?

Obie wstały przerażone z swoich siedzeń. Rozległ się trzask drzwi i tłuczenia.

-Wyłazić stąd albo zabiję!

-Bandyci!

-Uciekaj przez okno.

Natychmiast podbiegła do okna i wyważyła je.

-Nie mogę bez ciebie..

-Uciekaj w las. Nie znajdą cię!

Dziwny najeżdca zauważył jak próbują uciec.

-Stać!

Wyrzucił ostrzem prosto w ścianę, centymetry od dziewczyny. Poczuła w sobie strach i zamarła.

-Uciekaj!

Wypchnęła ją na zewnątrz i zaczęła uciekać. Sama kobieta wdarła się w szarpaninę z bandytą.

......

Biegnąc zatrzymała się przed  beczkami stojącymi za domem. Skryła się za nimi. Starała się zachować spokój, jednak było jej trudno. Gdy zobaczyła pewną sylwetkę oczy się jej rozszerzyły i zaparło jej wdech. Jej odciec wrócił jednak nie jako kochający i czuły człowiek. Widać było bezwzględny wyraz twarzu gdy przyprowadzano kobietę przed jego oblicze.

-Shang! Cóż ty wyczyniasz!

Kobieta próbowała się wydostać. Bandyda cisnął ją do ziemi by padła na kolana.

-Przybyłem rozprawić się z przeszłością.

-Przeszłością!? Jak możesz! Jak możesz traktować tak Chao! Pomyślałeś o niej. Jak możesz traktować tak mnie!

Spojrzał się na swojego strażnika.

-Co z dziewczyną?

-Zdołała zbiec..

Nim dokończył jego nogi zaczeły ugrzęzać w ziemi.

-Prosiłem o dwie, nie jedną.

Skała natychmiast opatuliła żołanieża, który został wciśnięty prosto w ziemię.

-Jednego nieudacznika mniej.

Wysięgnął rekę, gdy człowiek stojący obok dzierżył miecz. Podszedł i uniósł go.

-Mówiłem ci kiedyś, że nasze plemię nie będzie w stanie przetrwać. Nie myliłaś się.

Jednym ciosem poderżnął kobiecie gardło. Chao nie mogła wydobyć słowa. Jeszcze przed chwilą wspólnie zasiadała z nią do posiłku i teraz widziała jej własną śmierć. Przerażona zaczęła wycofywać się w głębię dziczy. Sam Shang zauważył, że coś się zatrzęsło w krzakach jednak to zignorował. Wiedział iż to była ona. Słowa kobiety do niego przemówiły i puścił ją wolno.

-Zająć wszystko co się da i wybić wszystkich! Dzisiaj Plemię Han Shang'a przejmuje tą wiaoskę!

Rozległy się krzyki przerażonych ludzi, w ruch poszły skały którymi celowano w bezbronnych mieszkańców. Budynki waliły się a to co było cenne było wynoszone na zewnątrz.

......

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki