FANDOM


Autor: AikkoxD
Avatar: Legenda Akihiro

Księga I: Piasek

Odcinek II: Wyrwana przeszłość

← PoprzedniooooooooooNastępny →


Ostatnio w legendze Akihiro. Poznajmemy młodego Akihiro, który jest potężnym magie piasku oraz avatarem. Mieszka u niebezpiecznej szajki przestępców zwanej Triadą Wushuna, a samym szefem jest Kai Lee wraz z wspomnianym Wushunem. Dlaczego przyszły avatar zadarł z złoczyńcami? W tym samym czasie Mellar - Mag wody jak i Aoki - Mag Ognia ruszają w misję by odnaleść avatara. Czy powiedzie im się ta misja?



Przestrzeń powietrzna

Nad królestwem zbierały się chmury burzowe. Na szczęście jednak gnali dalej z zawrotną prędkością prosto na południe. Trasa przebiegała im znacznie szybciej od kiedy z pomocą nowoczesnych technologii ustalono sieć tuneli powietrznych, gdzie wiatr samoistnie popychał prosto w zamierzone miejsce.

-Powiesz..

Odpakował jedną kanapkę i zaczął się zajadać.

-Jak go w ogóle znajdziemy?

-Czy nie powinieneś przeżuć zanim coś powiesz?

-Wprawiam się.

Przełknął i przetarł sobie usta.

-Trochę więcej powagi proszę.

-No dobra.

Miał skwaszoną minę i postanowił sobie zająć czas i wyciągał ręce by chwycić chmury.

-Pierwszy raz widzę takie niebo. Niesamowite..

Chciał wyciągnąć, ale rozległ się grzmot i prędko cofnął rękę. 

-AAAA!

Czuł, że cała mu drży.

-Ciii!

Nagle bizon wierzgał, ale dziewczyna stanowczo go uspokoiła.

-Spokojnie mały.

Ugłaskała bo po boku, sprawiając iż złagodniał i przywróciła mu spokój.

-Uważaj trochę. Gdybyśmy spadli nie ujrzelibyśmy się już nigdy więcej.

-Dobrze..

Skulił się po boku.

-Jak wy magowie wody możecie być takimi lekkoduchami?

-To raczej domena magów powietrza, ale dzięki za komplement.

Wycedził skrytym uśmieszkiem.

-Ostatnio widać to u was. Magowie powietrza znacznie bardziej dojrzali nie tylko jako naród.

-Powiedziała osoba z narodu który ich wybił.

-Sarkazm? Huh.

-To odpowiesz?

-Przecież to kwestia czasu. Poza tym.

Ukazała mu maleńki kryształ w naszyjniku.

-Fragmencik z jaskini.

-Podprowadziłaś?

Gwizgnął.

-Nie spodziewałem się.

-Żartujesz!? Za pozwoleniem dostałam.

-Nie o wszyskim wiem widocznie. Ufać mi nie można.

-Tego nie powiedziałam.

-Ale pomyślałaś.

-Momentami jesteś irytujący, a momentami błyskotliwy.

-Ooo teraz twój sarkazm.

-Uczę się.

Nagle zanurkowała przebijając się przez obłoki chmur.

-Trzymaj się!

Nie miał jednak czego i zrobiło mu się słabo.

-Po co ja jadłem??

Dziewczyna w duchu była rozbawiona.



Trakt handlowy do Halmy

Pustynie od setek tysięcy lat nie były na stale zamieszkiwane i nic dziwnego. Potworne upały za dnia, mrożące krew w żyłach noce. Ostatnio było słychać różne pogłoski o tajemniczych czerwonych salamandrach penetrujące lokalne karawany i pojazdy. Ponoć potrafiły pluć ogniem i spalały żywcem swoją zdobycz.

Nie przejmowali się jednak lokalnymi bandami, gdyż oni sami do nich należeli i podróż wydawała się przebiegać w spokoju. Wushun stał za sterem. Sam Akihiro stał po boku jako obserwator i w razie konieczności czyścił przednią szybę od piasku zbierającego się na nim.

-Idzie dość sprawnie.

Sunął ręką zbierając kolejne drobiny.

-Miej oczy szeroko otwarte.

Przekręcił sterem i przyśpieszył.

-Martwisz się o nie?

Akihiro nieco przysłuchiwał się.

-O co?

-Te salamandry ostatnio wytłukły kilku naszych ludzi.

-A to słyszałem o nich i wolę ich nie spotkać..

Ten nagle się roześmiał.

-Haha! Strach cię obleciał?

Naburmuszył się lekko.

-Pewnie, że nie!

Skłamał bo ewidentnie się bał. Rzadko bywał na samej pustynni. Z reguły całą bandą przystawali przy mieście gdzie po cichu przeprowadzali swoje akcje.

-Nie takie rzeczy się widziało.

-Wyszczekany.

Odburknął i odszedł na chwilę od maszynerii i pochwycił za broń.

-Powoli szykuj linę.

Naciągnął łuk.

-Jak to? 

W tym momencie nagle lodź zatrzęsła się. Chłopak prawie z niej wypadł, jednak szybko wbił nogami i wycofał się.

-Wyszczekałeś!

Nagle na poszycie zaczęły wbiegać owe salamandry.

-One..

Powoli zaczął się wycofywać, przed zbliżającą się chmarą. Na pokład właśnie weszła Kai Lee którą zaniepokoił nagły wstrząs.

-Chłopcy znowu szalejecie.

Tuż za nią pojawił się się jedna z salamander. Miała właśnie zionąć.

-Uważaj!

Chłopak nagle uniósł piasek i cisnął prosto w stronę owej salamandry. Nie zdał sobie sprawy, że pozostałe się rzuciły. Wushun szybkim ruchem stworzył mur z piasku, blokując je. Gwałtownie jednak zaczął się nagrzewać.

-Odsuwaj się.

Unosił kolejne warstwy jednak nie dawał rady.

-Muszę ci lekko pomóc kochanie.

Jaszczurka za nią wyswobodziła się i miała ponownie się rzucić. Kobieta jednak szybko okryła ją piaskiem i zamknęła w kuli. Po chwili ścisnęła i z piasku uformował się kryształ. Szybkim ruchome cisnęła nią w dal i rzuciła się na pomoc.

-Bierzcie skrzynie i wszystko co da się ocalić!

Ciskała kryształami w jaszczurki.

-Dalej!

-Nie możemy ich odtrącić?

Naskoczyła jedna z nich i piaskiem odrzucił ją w dal.

-Za dużo ich jest. Poza tym spójrz.

Wskazała wzrokiem prosto na stery i panel. Opanowały go całkowicie i swoimi plugocinamy wytapiali metal.

-Jak to w ogóle możliwe?

-One samoistnie zioną.

Strzeliła kikla kolejnych.

-Skurczybyki wyczuwają ciepło.

Wziął do rąk parę skrzyń.

-Trzymaj się lepiej.

Kiwnął głową. Kai-Lee cisnęła rozgrzanym piaskiem prosto na salamandry. Zamieniła to w kryształowe poszycie i rzuciła prosto na piasek.

-Wkakujcie!

Wskoczyła i oni tuż za nią. Wushun odepchnął masą piasku już wrak pojazdu. Z niego kilka wściekłych okazów zdołało wyskoczyć. Chłopak szybko miotnął w nich piaskiem, Wushun natomiast przebił kilka strzałami Jeden z nich zdołał się przecisnąć i syknął ogniem. Trafił prosto w ramię Kai-Lee, która jęknęła z bólu i padła. Widząc to wściekły Wushun, ponownie stworzył ścianę piasku, jednak była ona kilkakrownie większa. W szale zasypał cały wrak.

-WHHHAAA!

Odepchnął do w dal i sam zaczął sunać krzystałem z pomocą piasku.

-Skrzynie!

Zapomniał całkiem o skrzyniach i chłopak uniósł dwa piaskowe kopce i szybko pociągnął. Zdołał ocalić jedną skrzynię. Szybko się oddalali od tego miejsca.  

-----

Zapadł mrok i robiło się niebezpiecznie chłodno. Poza tym rana jaką odniosła Kai-Lee była coraz bardziej naropniała. Szef wciąż sunął, a chłopak przykładał opatrunkiem na jej ranę.

-Wygląda to nieciekawie.

Obsunął nieco jej szatę.

-Ej.. nie kombinuj!

-Chcę tylko przeczyścić to bardziej.

Zerwał kawałek materiału i zaczął przesączać wodą. 

-Mała rana nie pokona mnie. 

-Nagrabiłeś sobie młody.

-Ja? Nie przypuszczałem, że zaatakują wieczorem.

-Ta? Sam o nich wspomniałeś. Chcesz kwestionować mój rozkaz!?

-Tak!

Obrócił się i wymienili się groźnymi spojrzeniami. 

-Ej!

Dziewczyna krzyknęła by ich przywołać do porządku.

-Na razie zatrzymujemy się. Rozpal ognisko i zostaw nas samych.

Zatrzymali się przy jednej z wydm. Padli rozsuwając piasek. Kai wykonała niewielki otwór a Wushun rozwalił deko skrzyni. 

-Rozejrzyj się lepiej gdzie jesteśmy.

Zdrową dłonią przytrzymała chustę. Chłopak kiwnął i udał się prosto na wydmy. Gdy oddalił się na większą odległość w końcu mogli przejść do poważnej rozmowy.

-Kiedy się go pozbędziemy!

Rzuciła natychmiast gdy tylko zniknął.

-Nasz plan działa. On wydaje się być inny od nas. 

Z uśmiechem rozpalił ogień.

-Dzisiaj skwaszę go i słuch po nim zaginie.

-Nie mam ochoty karmić kolejnej gęby i stanowczo dzielić się władzą. My jesteśmy panami ziem a ta wojenna sierota za bardzo się rozgościła.

-Ta.. ludzie nie czują respektu.

Uniósł dłoń mając w garści piasek i po chwili ściskał go.

-Dzisiaj będzie jedną ofiarę mniej. 

Nagle na niebie ich uwagę skupilo coś zupełnie nieoczekiwanego.

-----

Akihiro stanął na wielkiej wydmie. Dzisiaj niebo było bardzo przejrzyste, a na nieboskłonie widniały wszystkie znane konstelacje. Przysiadł z zadumą spoglądając w to pogodne niebo.

-Biedna Kai Lee. 

Kopnął wkurzony jakiś kamień.

-Jesteśmy jacy jesteśmy.. ale czemu zachowałem się tak.

Owinął nogi rękami i przykulił głową.

-Może to dlatego..

W tejże chwili było słychać świst i podmuch powietrza. 

-Co to?

Zawiało prosto w niego i umkneło jego wzrokowi.

-Zaraz..

Natychmiast padł i skrył się. Przynajmniej próbował.

-Magowie powietrza?


Przestrzeń powietrzna, nad traktem do Halmy

Lecieli nisko pod chmurami chcąc być niezauważalnymi. Była to dość póżna pora, a czas płynął nieubłagalnie.

-Aoki, powinniśmy się już powoli zatrzymać i kimnąć.

Odparł do dziewczyny, jednak ta zdawała się nie reagować.

-Hej, żyjesz?

Podszedł do niej i przysiadł się tuż obok. 

-Naszą misją.. powierzoną przez Jinorę.

Skuliła się na bok, będąc prawie uśpioną.

-Dziewczyno.

Podłapał ją i umieścił w kocu. Położył ją pod kocem i sam wziął odpowiedzialność za prowadzenie.

-Trochę przesadzasz. W końcu oboje się na to pisaliśmy.

Dokrył ją jeszcze jednym kocem i wskoczył na miejsce prowadzącego.

-Dobrze... 

Trzymał za cugle, jednak nie wiedział zbytnio co ma robić.

-Hop hop?

Zdawał się nie reagować.

-Sam zwierzak jest chyba zmęczony.

Podrapał go po glówce.

-Prawie całe Królestwo przelcieliśmy.

Po dłuższej chwili klepnął a bizon zanurkował prosto w dół. Z zawrotną prędkością pędził ku ziemii, aż wylądował niedaleko wydm. Było to dość twarde lądowanie i chłopak z hukiem zleciał w piasek, a dziewczyna natychmiast zbudziła się z snu. 


Trakt handlowy do Halmy

Wylądowali nieświadomie na dawnym trakcie. Był on zamaskowany przez pustynię.

-Co się stało!?

Natychmiast wyskoczyła z bizona prosto do niego.

-Nie kryj się!

Krążywa wokół aż zauważyła wystające nogi.

-Pomocy!

Dziewczynie nagle wyskoczył uśmiech na twarzy.

-No proszę proszę.

Klepnęla go w kostkę.

-Co my tutaj mamy?

-Hahaha.. wyciągnij mnie.

Pochwyciła za jego nogi i zaczęła ciągnać. W końcu udało się go wydobyć, jednak odrzuciło ich i oboje leżeli na siebie.

-Dziękuję..

-Nie ma sprawy..

Wili się próbując się ogarnać.

-Coś ty myślał? Powinnyśmy byli trafić prosto do miasta.

-Rozejrzyj się!

Machał dziwnie rękoma, co lekko zniesmaczyło dziewczynę.

-Jest noc! A my powinnyśmy co robić? Uderzyć w kimę!

-Uderzyć w kimę?

-No spać!

-Taa.. lepiej odpuścić. Więc co powiem..

W tejże chwili poczuli jak piasek zaczyna ich owijać.

-Znowu coś..

Wyciągnął małą sakiewkę i zaczął ciąć piasek wodą, jednak ogarnął go i jego magia zdawała się na nic. Ona poddała się bez wysiłku.

-Nie próbujesz!?

-Nic nie zyskał. Piasek i ogień da szkło więc tylko pogorszyłabym sytuację.

Z wydmy ześlizgnął się chłopak. 

-Mam was!

-No ładnie... bandyci.

Panicznie kręcił głową we wszystkie strony.

-Co ja takiego zrobiłem!?

Dziewczyna niedowierzając wbijała wzrok w chłopaka. Sam chłopak zamarł nie mogąc wydobyć żadnego słowa. Oboje poczuli naprawdę niesamowitą ale i tajemniczą więż. Wodziła wzrokiem na dół, gdzie ów kryształ zabłysnął. Natychmiast zakryła go.

-Słyszycie mnie!?

-Słyszę.

Na samej wydmie pojawiła się kolejna sylwetka.

-No, no, no... co my tu mamy.

Powolnym krokiem schodził Wushun. Był niezwykle zaskoczony, że to jednak okazała się być prawda. Chłopak przerwał milczenie i natychmiast odparł.

-Pojmałem ich. O nich wspominaliście?

-Rzeczywiście.

Przyjrzał się bacznie pojmanej dwójce, lecz żadne z nich nie miało insygni czy stroju typowego dla magów powietrza. Bądż nawet samego ich narodu. 

-Lecz nie ma z wami maga powietrza? 

-Za to mamy zapasy i do tego bizona.

-Poprawka. Mieliście bizona.

-Ahhh tak.. czyli nie puścicie nas.

-Nie, a nawet lepiej!

Akihiro zaskoczony spojrzał się na niego, nie wiedząc o co mogło chodzić.

-Taka okazja.

Nagle zaatakował chłopaka i uderzył go z całej siły w tył głowy i stracił przytomność. Sam wysunął rękę i ściskał kopce w których byli uwięzieni. Gdy cała trójka straciła przytomność wyspuścił ich i padli. Chciał również pojmać bizona, lecz ten wyczuł delikatne drganie i całą sytuację i w panice odleciał w górę.

-Trzy pieczenie na jednym ogniu.

Zaśmiał się i wziął na barki całą trójkę.

-Jak było w planie.

Udał się z powrotem do swojego obozu.

-Ty zwierzu sobie uciekaj.

-----

Nad pustynią zaczęło świtać, a cała trójka była związana do kryształowego pillara. Aoki powoli unosiła powieki i mrugała, jednak wciąż wszystko było niewyrażne.

-Ranek?

Była niezwykle słaba i odwodniona. Poczuła również uwierające ją liny i dziwny słup.

-Mellar.. MELLAR!

Krzyknęła z całych sił, aż chłopak również sie otrząsnął.

-Już poszedł sobie!

-Heej.. nie krzyczcie.

Również wstał po jej krzyku.

-No brawo. Mamy dewianta czy braciaka w niewoli.

-O czym ty mówisz?

-No nie mów.. pochwyciłeś nas i potem ciebie związali.

-Właśnie.. Wushun!

-Wushun? Jesteś od nich!?

-Dlaczego się cieszysz? Przecież to najniebezpieczniejsze zbiry na tych ziemiach!

Oboje nie mogli spojrzeć sobie w oczy.

-Co ostawiacie! Co? Aoki znasz go? Kimkolwiek on jest..

Milczała przez dluższą chwilę, gdy poczuła palący promień na policzku. Przesunął się szybko w dół. Okazało się, że oboje już czekali aż wstaną.

-W końcu wstaliście.

-Uwolnij mnie Kai Lee! Przecież jestem jednym z was.

-Milcz!

Zatkała mu usta kryształową obręczą.

-Wiemy kim jesteś.

Podszedł do Aoki i uniósł naszyjnik.

-Avatarze.

I wszyscy zamarli. Chłopak szarpnął głową i opaska spadła w dół.

-Skąd wiedzieliście.. skąd!

-Nie plecz głupot. Myślisz, że nie zauważyliśmy znaków. jak podczas napadu tkałeś magię powietrza? Kiedy wykoleiliśmy pociąg zauważyłam jak użyłeś cięć by dostać się do środka?

Poczuł jak jego serce biło coraz mocniej. Nie przypuszczał, że tak szybko ktoś dowie się prawdy.

-Nam to nie na rękę, że jesteś z nami.

Wyciągnąła dłoń i uformowała szpikulec.

-W końcu masz być symbolem pokoju.

Miała cisnąć ostrzem, gdy nagle płomienie okryły linę i Aoki rzuciła się prosto na nią. Chybiła ostrzem, będąc zmuszoną do zrobienia uniku przed jej płomieniami.

-Aaaa!

Machała w panice rękami.

-Musiałaś bez ostrzeżenia.

-Martwimy się potem.

Ciskała płomieniami, prosto w piaskową ścianę.

-Kim wy jesteście?

-Musisz iść z nami chłopie.

Strzeliła kilkoma kulami, ten jednak uformował ścianę i pochwycił ogień.

-Kai!

-Się robi.

Koło niego nagle przeleciała kryształowa strzała.

-Whaaa!

Padł na piasek i czołgał się na tył.

-Kolejny strzał nie będzie chybiony.

Wystrzeliła ponownie strzałę, jednak Akihiro złamał ja strumieniem powietrza. Przyjąl pozę i cisnął prosto w niego strumieniem. On odpowiedział salwą piaskową.

-Hahaha! Czekałem na ten moment!

Słabnął coraz bardziej. 

-Trzeba uciekać...

-Mówisz?

Podpalała coraz bardziej, jednak nie zdawała sobie sprawy z tego. Pod wpływem ognia piasek się zestalił i zwinnym ruchem kobieta zamieniła piasek w kryształ i cisnęła drobinkami w dziewczynę. Kilka w nich wbiło się w jej nogę.

-Aaaa..

Padła na ziemię, lekko krwawiąc z nogi.

-NIEEE!

Chłopak wyskoczył przed dwójkę i wyłamał skrystalizowany mur i cisnął nim prosto w Wushuna.

-Kochanie!

Wkurzona cisnęła salwą piasku, jednak zdołał go odbić i natychmiast rozproszył piasek tworząc zasłonę dymną. Sam pochwycił za dziewczynę.

-Gotowy?

-Na co?

Ten przyszykował coś w rodzaju schronienie z piasku i wszedł do środka z nią. Za nim podążył mag wody i zaczął gnać przed siebie pozostawiając ich w oddali. Gdy zniknęli za wydmą zatrzymali się i oczekiwali.

-----

Piaskowa burza wywałana w panice przez Akihiro powoli upadała. Wyłoniła się z niej pierwsza, wściekłą Kai Lee.

-I gdzieś uciekł!?!?!?!?

Rozglądała się na wszystkie strony, jednak nie zauważyła nic poza piaskiem. Rozległ się wrzask i śmignęła przed nią fala. 

-GDZIE UCIEKLI!

Uderzył swoją nogą powodując gwałtowne wibracje.

-Kochanie, spokojnie.

-Kazałaś czekać z nimi. WTEDY MOGŁEM ICH ZABIĆ!

-Dopadniemy ich.

Lekko przeplotła włosy ściągając resztki piachu.

-To pustynia nie uciekną daleko. Poza tym ludzie zaczną coś podejrzewać.

-CHCĘ GO SCHWYTAĆ!

Uderzył pięcią o rękę.

-I ZNISZCZYĆ!

-Nie ma sensu.

Podeszł i uspokoiła go.

-On sa do nas przyjdzie.

Nagle pojawiło się mgliste wspomnienie pozostawionego Baku w jego pokoju.

-Jest ktoś na kim mu może zależeć.

-Haha! Dlatego jesteś moją kobietą.

-Oczywiście. Co byś beze mnie zrobił.

-Ucałowała go i razem ruszyli w drogę powrotną.

-----

Skryci pod osłoną piasku wciąż ich obserwowali. Nie słyszeli jednak ich rozmów. Zauważył jak wydostali się i ich wzburzenie. Parę minut podem zniknęli i do połowy opuścił piaskową osłonę.

-A więc..

Podał mu rękę i uściskał.

-Dziękuję ci serdecznie za pomoc i..

-Powiedz..

-Hę? Ale co?

-Nic...

Wbił w nią wzrok i przyjrzał się jej nodze.

-Ooo masz coś z czego może być woda? Ja sam straciłem ostanie zapasy.

Zastanowił się i miał niewielki skórzany woreczek. W środku wydobył on trochę wody. Wyciągnął kolce i lekko opatulił rany tą resztką.

-Powiedz mi.. kim dla ciebie ona jest?

Nie usłyszał jednak odpowiedzi.

-Znam to.

Kiwał palcem prosto w jego stronę.

-Wykręty. Nie jeden próbował.

Dalej nie słyszał odpowiedzi.

-Mało rozmowny jesteś...

Przygryzł wargę zniecierpliwiony, aż w końcu dostał odpowiedż.

-To Aoki...

-Nie przedstawialiśmy się...

-Nie musiała....

Przyłożył dłoń na jej czoło.

-To moja siostra. Zaginiona siostra...

I szczęka mu opadła nie wiedząc co ma powiedzieć. Nagle nad pustynią zaczął wiać wiatr i przysłonił kopułę, chcąc ochronić ich przed nadchodzącą burzą piaskową.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki