FANDOM


Autor: AikkoxD
Avatar: Legenda Akihiro

Księga I: Piasek

Odcinek III: Wyznanie i ratunek

← PoprzedniooooooooooNastępny →


Ostatnio w legendzie Akihiro. Salamandry atakują! Podczas niebezpiecznej misji Wushun, Kai Lee oraz Akihiro wpadają w ich gniazdo i są zmuszeni do ucieczki. W tym samym czasie Aoki i Mellar twardo lądują na ziemii wpadając w pułapkę Akihiro. Sam mag zostaje zdradzony i zostaje zmuszony do ucieczki. Bandycka szajka jak i pozostali odkrywają iż jest on avatarem. Co zdarzy się dalej? 


Miasto Republiki, świątynia magów powietrza

Rankiem następnego dnia z kubkiem goręcego napoju Jinora usiadła sobie przy stawie. Widocznie się zamartwiała. Przeczuwała, że coś złego mogło stać się z Aoki i Jinorą.

-Dlaczego moje ciało drży?

Uniosła lewą dłoń, widząc jej drżenie.

-Wyczuwasz jego obecność.

Pojawił się zza łuków podtrzymujących świątynię i podszedł do niej, po czym się przysiadł.

-Ojcze..

-Byłaś nierozerwalnie związana z Korrą i pewnie wyczuwasz wciąż obecność jego następcy. 

-W nim czy jej żyje część Korry.

Przyłożyła rękę do piersi.

-Myślę o niej.

Po policzkach zaczęły spływać jej łzy.

-Tyle lat i wciąż nie mogę się pogodzić.

-Córeczko.

Przytulił ją i pogłaskał po głowie.

-Każdemu z nas jest ciężko. Nie ukrywaj swoich emocji i je uwolnij. Ja popełniałem ten błąd.

-Chcę być dobrą mentorką naszego ludu.

-I będziesz. Podobnie jak Meelo i Ikki.

-Wstaliście już?

Nagle podbiegł do nich młodzieniec z brązowymi oczami, niebieskimi oczami ubrany w szatę przeznaczoną dla nowicjuszy wśród nomadów. Był bardzo dobrze zbudowany z niewielką blizną na policzku.

-Rohan, coś ty znowu nawyczyniał chłopcze.

-Przepraszam..

Podrapał się niezręcznie za plecami.

-Ale wiesz tata, trzeba było przygotować pokaz.

-Już w porządku wszystko wiem.

-Kiedy pojawi się nowy avatar? Chciałbym poznać go osobiście. Musi być wspaniały jak dziadek czy Korra!

-I będzie. Oby był.

-Płakałaś?

Podszedł i otarł jej oczko.

-Siostrzyczko trzymaj fason! Będzie git.

Tenzin załamał się słysząc jego słowa.

-A chciałem byś był bardziej tak jak my.

-Taki mam styl.

Pstyknął palcami formując małą kulę.

-Chciałbym również zacząć swoją lekcję, pamiętasz?

-Całkiem zapomniałam!

Natychmiast wstała i pochwyciła za Rohena.

-Miłego dnia tato.

-Bywaj.

-Miłej nauki.

Odmachał im, podczas gdy oni uciekli prosto w wir korytarzy. 

-Gdybyś mogła ich zobaczyć Korro.

Poczuł nagłe ukłucie w klatce piersiowej. Wstał i poszedł prosto do swojego pokoju.

----

Szli spokojnym krokiem. Rohan widocznie wyczułzłe wibracje.

-Wiesz co! Dzisiaj w końcu opanowałem jezdę na kuli.

-No spodziewałam się.

-No a jak! Jestem najlepszy!

Dziewczyna nic nie powiedziała.

-Zamartwiasz się.

Objął ją i szli dalej.

-Zostanie jeszcze z nami długi czas.

-Martwię się nei tylko o ojca ale jak poradzimy sobie z tym wszystkim.

Przymrużyła oczy.

-Opieka nad północną świątynią i dbanie o tą świątynię.

-A Kai? W końcu daje radę.

-Daje, daję acz nie chcę by się też..

-Siostrzyczko! Wyjaśnijmy sobie coś. Wyluzuj.

Stanął przed nią i odsłonił drzwi.

-Każdemu trochę luzu się przyda.

-Możesz mieć trochę racji.

-Masz..

Z kieszeni wyciągnął jakąś broszurę.

-Akupunktura u Dao! Najlepsza.

-Hę?

Przyjrzał mu się podejrzliwie.

-No.. czasami się skorzysta.

-Miło cię widzieć Rohan. Czas na trening może!?

-Ehh.. brat nie daję spokoju.

-Oj widać tą samą krew.

Uśmiechnęła się niewinnie i poszła dalej.

-I to miałem..

Nagle został złapany przez Meelo i od razu zatrzasnął drzwi.

Przysypany trakt

Zaskoczony Mellar nie mógł uwierzyć w jego słowa. Wydało mu się już oczywiste że jest avatarem ale to.

-Jak to siostrą!? Nic nie wspominała o bracie.. i to avatarze!

-Proszę nie nazywaj mnie tak!

Zacisnął wkurzony pięść. 

-Ale nim jesteś!

-Nie chcę tego zaakceptować. Nie pragnąłem tego.

-Oh proszę.. i zachowujesz się jak dziecko. A ponoć ja taki jestem.

-W ogóle skąd się znależliście?

-I ja mam odpowiadać? O nie.. najpierw..

-Proszę..

Wysięgnęła ręką, dotykając kolana Akihiro.

-Mów lepiej.. mów jak się znalazłaś tutaj??

-Nie przypuszczałam, że ty będziesz avatarem. Mój braciszek... po tylu latach.

-No do tego zmierzałem. 

-Wspomniałeś.

Spojrzał jej w oczy i pochwycil za dłoń.

-Dlaczego mnie porzuciliście? Gdzie zniknęliście!?

-To było wiele lat temu...

Zaczęła powoli opowiadać ich historię z dzieciństwa. 

-----

Dwadzieścia cztery lat temu oboje mieszkali w jednej z majestatycznych kopuł w słynnym mieście Zaofu, będącym stolicą i miejscem gdzie narodziła się magia metalu. Po latach wielu ludzi wędrowało po różnych zakątkach. Jednym z nich była Akama. Młoda kobieta pochodząca z Kraju ognia. Mieszkała w mieście przelotnie wciąż szukając sposobu by odnaleść siebie. Nie mogła usiedzieć w miejscu. W mieście jako strażnik karawan oraz miejski ochroniarz pracował Victor. 

W tym kraju poznała młodego maga metalu, pochodzącego prosto z tych okolic. Ich miłość zaczęła się od pierwszego spotkania, podczas balu charytatywnego dla wiosek wciąż nękanych przez bandyckie szajki. Fundusze miały wspierać zjednoczone siły kraju metalu i piaskowego cesarstwa w walce z nimi. Ich młłość kwitnęła. Oboje zatańczyli swój pierwszy taniec i oboje okazali się być najwiękzymi dobroczyńcami.

W krótkim czasie, bo po dwóch latach znajomości nasza matka poślubiła naszego ojca. Victor i Akama zamieszkali na stałe w Halmie doprowadzając do narodzin mnie, a cztery lata póżniej ciebie. Sam ojciec był urodzony w Halmie i od dawna tęsknił za powrotem do rodzimych ziem.

By uczcić twoje narodziny matka z ojcem postanowili wyruszyć z nami na rodzinne wakacje. Wspólnie postanowili odwiedzić kurort na południu plemienia wody. Jedyny aktualny port wycieczkowy port prowadził z Sarissy, miasta położonego na południowy zachód.

Jednak jadąc tą trasą zdarzyło się coś okropnego...

Powóz z całą rodziną pędził przez trakt. ścigany był przez grupę pustynnych bandytów na motorach.

-Wy wysiadać!

Padły strzały prosto w powozu. Przerażona kobieta ściskała niemowlę.

-Nie bój się Akihiro. Nie bój się..

Dziecko jednak uśmiechnęło się i zapłakało.

-Mamusiu boję się.

Podbiegła na drugą stronę i przytuliła się.

-Wszystko będzie dobrze.

Objęła córeczkę i dodawała im otuchy, mimo że sama ją traciła.

-Ile jeszcze do miasta!?

Krzyknął do przewożnika.

-Kilka kilometrów, ale nie wytrzymamy długo.

-Wystarczająco bym zdołał ich odciągnąć. 

W tymże momencie odsrzelili koło od pojazdu i chybotał się z jednej osi. Rodzina upadła, jednak mąż otworzył drzwi.

-Pędżcie ile sił.

Wyskoczył z pojazdu i natychmiast wyrwał masywną skałę.

-Proszę, proszę! Jeden chcce się z nami bić.

Przerwali pościg i natychmiast okrążyli maga.

-Zostawcie mnie i moją rodzinę.

-Rodzinkę powiadasz?

Gwizdnął i dwóch z nich pokierowało się za pojazdem. Cisnął masywną skałą zatrzymując jednego z nich.

-Haha! Mamy maga ziemii. Chłopcy..

Część z nich natychmiast pochwyciła piasek i zaczęli w niego ciskać. Oskakiwał przed piaskowymi biczami, wystrzeliwując w ich stronę metalowe liny. Związał w nie pierwszą dwójkę i cisnął w innych. 

-Chcesz się zabawić.

Wyskoczył z motocyklu i zacisnął pięści. Szybko uniósł masę piasku i dzierżył w ręce. ścisnął formując ogromne ostrze i rzucił się prosto na niego. Osłonił się skalnym murem, jednak ostrze kruszyło skałę.

-Jak to możliwe?

-Ziemia to ziemia. A my magowie piasku kruszymy ziemię!

Jego obrona padła w jednej chwili. Nie tracąc czasu wyrwał metalowe części i uformował z nich szpikulce. Salwą wystrzlił prosto w bandytę. Nie zauważył jednak jego pobratymców, którzy nikczemnie zaatakowali go od tyłu.

-Tato!

Dziewczynka z tyłu pojazdu krzyczała, nie chcąc przestać. Widziała jak jej ojciec była okłądany piaskowymi biczami.

-Aoki... musisz być dzielna.

Nagle pojazd całkowicie padł. Zaczął dymić i musieli uciekać.

-Musimy uciekać! Szybko!

-Aahh.. ubieraj się.

Szybko zarzuciła płąchtę i oboje wybiegli z pojazdu.

-Podaj małego.

Kobieta powierzyła dziecko i natychmiast pochwyciłą za córkę. Wtuliłą się z nią i zaczeli uciekać. Jednak nadjechał motor z dwoma rzezimieszkami.

-Nie ma ucieczki!

Przejechali rozdzielając ich. Kierowca nagle wyrzucił motocykl w górę i pochwycił na ziemie.

-Proszę wsiadaj.

Akama zasiadła wraz z Aoki na motor. Miał właśnie podać jej małe, gdy ziemia zaczęłą drżeć. 

-Odjeżdzaj! Natychmiast!

-Oddaj dziecko..

-Już!

Odpaliłą motow, musząc jaknajszybciej odechać. W przeciwnym razie wszyscy by zginęli. W rękach trzymał dziecko, drugą tkał ziemię ochraniając go.

-Ahahaha! 

Ciągle atakowali, aż w końcu zniknął za osłoną piasku. Ostatkiem sił kierowaliśmy się do Sarissy. W końcu siły pustynne nas znalazły i pomogli nam dojść do sameg miast i zapewnili nam opiekę. Dzień póżniej znaleziono zmasakrowane ciało naszego ojca, a nawałnice spustoszyły południe, powiększając zasięg pustyni. Halmę na wiele dni spowiły piaski. Kierowca wraz z tobą uciekł a matka i ja pozostałyśmy na jakiś czas w mieście. Miała rozdarte serce i nie mogła dalej snuć marzeń o podróży. Wróciła do rodzinnego kraju wraz ze mną gdzie nauczyłam się magii ognia.

----

Nastąpił koniec historii wypowiedzianej przez Aoki.

-Teraz.. po tych latach.. w końcu mogę cię widzieć.

Rzuciła mu się na szyję.

-Ja mam rodzinę.. ale jak.. jak mnie poznałaś.

Obsunęła jmu koszulę.

-Ten naszyjnik.

Pochwyciła za sznur i wyciągnęła swój. Wciąż się świecił.

-To był mój prezent dla ciebie. Nigdy go nie porzuciłeś.

Potarła o kamień.

-Ten kryształ natomiast pochodzi z skały. Ponoć wyczuła mnie i moją obecność. Że avatar jest osobą bliską memu sercą.

Podarowała mu naszyjnik.

-Jesteś avatarem, moim bratem.  Nie sądziłam, że jednego dnia spotka mnie tyle dobrego.

Nagle jękneła czujac ból.

-Spokojnie mała, masz wciąż poważną ranę.

-Będziemy musieli się stąd wydostać.

-Jak? Nie mamy żadnych zapasów, a te co my mieliśmy zostały przegnane przez tych barbarzyńców.

-Ponoć byli dla mnie jak rodzina.

-Rodzina!?

-Oni?

Zszokowała ich ta wiadomość.

-Próbowali cię zabić! 

-Wiem, wiem...

Ciężko mu było się przyznać do błędu.

-Wyjaśnij mi jedno.. dlaczego nie oddał mnie w ręce matki? Dlaczego?

-Nie mógł. Inaczej pojmali by nas. I skończylibyśmy jak ojciec.

-Pamiętasz kim byli ci ludzie?

-Nie mam bladego pojęcia. Nigdy potem się tego nie dowiedziałyśmy.

-A co.. co z naszą matką?

Dziewczyna obróciła głową. 

-Nie żyje. 

Przymknęła oczy, a chłopak zamarł.

-Umarła. Nie mogła przeżyć tych nocy przypominając sobie tragicznych wydarzeń. 

-Ja nie wiedziałem Aoki.. czemu nic nie mówiłaś?

-Mellar, nie przychodzi łatwo o tym mówić. Jednak gdy to powiedziałam czuję się lżej na duchu.

-Spotkałem ciebie.

Podniósł głowę i rozrzerzył kopułę z piasku.

-Nie pozwolę bym stracił kolejną bliską osobę. Nie kiedy ją odnalazłem!

We oczach wciąż pojawiały się łzy. Jednak były to łzy radości.

-Masz jakiś pomysł?

-Musimy ruszyć, prosto do Halmy.

Sunął piaskiem, powoli przesuwając.

-Pochwyć ją i ruszamy!

Zrobił jak powiedział i wziął Aoki pod rękę i pomógł jej iść. Sam przesuwał piaskiem intuicyjnie kierując się do miasta.

----

Zaskoczeni piaskową burzą Wushun i Kai Lee, podobnie skryli się w kopcu.

-Hmm.. zawiodlam się na sobie.

Oparła się o piaskowa ścianę i przyglądała się przez kryształ nawałnicy.

-Mogłem go zatłuc!

Walnął wkurzony w piasek.

-Kochanie nie rozwal schronienia. W końcu tracimy siły tkając je.

-Hmpf.. to nic takiego.

-Jednak odrobinę.

Obróciła się i przysiadła do niego.

-Powiedz.. zależało ci na tym strasznie.

-Jego ojciec.. on sprawił mi to!

Wskazał swoją starą ranę. Wciąż było widać lekko przebijający się kawałek metalu.

-Wiele lat temu zadał mi ten cios. I ja zadam jeszcze mocniejszy.

Przywalił pięścią o dłoń.

-Zabiłeś go czyż nie?

-Hah. Nie dokończyłem sprawy i teraz pora na dzieciaka.

-To brzmi tak kusząco.

Zaa kryształu rozległ się blask świateł.

-Szefie!

Z łodzi wyszłą jedna osoba.

-Uuu... szybko.

-Haha, moi prawdziwi ludzie.

-Ruszysz z nimi prosto do Halmy.

Spojrzał się na nią wymownie.

-Chłopak pewnie tam trafi, poza tym zapasy wypada odnowić. Ja zajmę się staruchem. Daleko nie ucieknie.

Wybiła kryształ i prosto ruszyła na statek. Tak samo jak Wushun. Na pokładzie był dodatkowy osprzęt i kobieta zabrała jeden z nich i ruszyła prosto w stronę oazy. Wushun zgodnie z słowami ruszył na polowanie na chłopaka.

 ----

Minęli kilka godzin i wiatr powoli opuścił swój ton. Drużyna była coraz bliżej miasta. Mellar trzymał i pomagał przez całą drogę iść Aoki.

-Szybko wydobrzałaś.

Przyjrzał się jej ranie.

-To dzięki tobie. 

-Oh tam. Każdy by postąpił tak na moim miejscu.

-Uwierz mi nie każdy. 

-No poza tymi łotrami, bandziorami i tym mięśniakiem. Ale laska byłą niezła.

Pstryknęła go w ucho.

-Dlaczemu?!

-Nie gadaj tak przy dziewczynach.

-Dobra, dobra.

Uśmiechał się nieco, ale wciąż byli w kiepskiej sytuacji.

-Najpierw jedną sprawę załatwimy.

Skupili uwagę na jego słowach.

-Teraz nie zaznam spokoju i dorwę go. 

-Musimy wrócić do świątynii. Nie trzeba roztrząsać przeszłości.

-Nie interesuje cię kto zabił rodziców?

-Tak,, ale..

Przygryzała wargę.

-Nie jestem gotowa by go znowu spotkać.

Nagle uderzył w coś ciężkiego. Wszyscy na chwilę ucichli. Usłyszeli dziwne stukanie.

 ----

Obrzeża Halmy są pilnie strzeżone przez patrole pustynnej gwardii. Najczęściej są to masywne prototypy dzisiejszych nowoczesnych jeepów. Jeden z owych jeepów wracał właśnie z patrolu. Był prowadzony, przez niewielkiego mężczyznę okrytego żółtym mundurem policyjnym z masywnymi płachtami na ramionach. Sam mężczyzna wyglądał w średnim wieku.

-Od rana przwidyjemy masywne burze piaskowe. Władze donoszą, że..

Nagle przyciszył ów włączone radio.

-Buraki z stacji meteorologicznej. 

Rzucił za siebie niedojedzonym daktylem.

-Geniusze...

Splunął.

-Pochodzą z Ba Sing Se i sadzą, że pozjadali rozumy.

Jechał dość nierozważnie, pozostawiając niezbyt urokliwe ślady.

-No cholera!

Prawie by w coś przywalił.

-Huh?

Przyjrzał się dokładnie. Wstał i wyszedł z pojazdu. Nałożył płachtę i google i zbliżyl się. 

-Czym jesteś?

Uderzył kilka razy w górkę.

-Wyłazić! Tu siły pustynne.

Nagle pojawil się niewielki otwór i ku zdziwieniu funkconariusza ukazała się trójka młodych osób.

-No to będziecie się tłumaczyć.

Kiwnał parę razy i kazał wejść do wozu.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki